About Renata Ludwig

Posts by Renata Ludwig:

KUPUJMY BIAŁE TOREBKI

W przeciwieństwie do białych butów, nie budzi kontrowersji. Biała torebka jest idealna na lato i pojawia się w rozmaitych wydaniach: od czystego minimalizmu po wzorniczy przepych.

Bywa małą, elegancką kopertówką, ponadczasowym kuferkiem, albo wygodnym modelem-workiem, który pomieści cały letni niezbędnik. Jest szykowna lub sportowa, duża lub niewielka, ze skóry lub płótna. Do ręki lub na ramię. Łatwo dopasować ją do letnich stylizacji i jest ich widocznym elementem.

Jeśli taka dawka bieli Cię nie przekonuje, wybierz model z kolorystycznym akcentem, rockową wersję z ciągle modnymi ćwiekami, albo biel złamaną, wpadającą w beż lub szarość.

 

A oto ceny niektórych markowych torebek:

  • 1. Parfois, 149,90 zł
  • 2. New Yorker, 59,95 zł
  • 3. H&M, 49,90 zł
  • 4. Moose Design /Pakameral, 247 zł
  • 5. Solar, 119 zł
  • 6. Pracownia Zuzi Górskiej, 230 zł
  • 7. Prima Moda, 699 zł

W naszej hurtowni posiadamy kolekcję białych torebek w całkiem przyzwoitych cenach i bardzo dobrej jakości. Klientów detalistów zapraszamy do sklepu firmowego.

7c727757c516a85bf0cd38d50a4f1d9b5a9281dc5dd2b05d1514a2d9f3e841d2ef460acd59d724d45888eafd470d4416be9995b8d61c863f42ebded1 (1)cfce2568af17ed5a0911e0ce1de21e559de102a1

Wielka Letnia Wyprzedaż

w1332Ładny strój to nie wszystko. Liczą się przede wszystkim dodatki. Torebka może być eleganckim i funkcjonalnym uzupełnieniem kobiecego stroju. I niekoniecznie musi kosztować majątek. Zapraszamy hurtowników na okazjonalną wyprzedaż. Eleganckie torebki w cenie od 3 do 8 złotych.

 

 

Każda kobieta może wyglądać jak celebrytka.  reklA co najważniejsze wcale nie musi ubierać się u Prady czy kupować torebki od  Samantha Thavasa.  Ciekawe wzory podobne do markowych torebek można znaleźć wśród tanich torebek.  Zatem zaopatrzmy się w odrobinę wyobraźni i  ruszajmy na zakupy. Przeszukajmy sklepowe półki z letnimi wyprzedażami.  Powodzenia.

Zdrada

przebiśniegDługo oczekiwana wiosna nareszcie zawitała. Może nie stała jeszcze na ziemi obiema stopami ale jedną już z pewnością tak. Chociaż nadal było zimno i wietrznie to wiosenne słońce wprawiało już wszystkich w dobry nastrój. Joanna wracała z sobotnich zakupów pomrukując pod nosem jakąś piosenkę, określenie której nawet uczestnikom „Jaka to Melodia” przysporzyłoby wielu trudności. Takie zachowanie, chociaż nie ujawniało talentu muzycznego dziewczyny, świadczyło o jej znakomitym humorze. Przyczyniła się do tego bez wątbienia pogoda oraz to co za jej sprawą miało się wydarzyć.

Dzisiejszy dzień był bowiem bardzo ważny. Joanna umówiła się ze swoim nowym chłopakiem na spacer w Parku Jordana. Tomka poznała całkiem niedawno, no może jakiś miesiąc temu. Taki okres czasu nie przeszkadzał jej uznać go już za swojego prawowitego narzeczonego. Wysoki, muskularny, brunet o nieco ciemnej karnacji to ideał mężczyzny nie tylko dla Joanny. Każda kobieta chciałaby mieć przy sobie takiego przystojniaka, na szczęście ten przywilej należał tylko do niej. Było się zatem czym pochwalić. f-narzeczony-mimo-woli-the-proposal-blu-rayDziewczyna z dumą oprowadzała swoją nową zdobycz wśród swoich przyjaciółek, reagując nonszalanckim uśmiechem na ich pełen zawiści wzrok. Nie wszystkie jednak kobiety z jej otoczenia były w zasięgu jej możliwości. Do niektórych nie wypadało się wpraszać a do innych nie było okazji. Spacer w parku był sposobnością na spotkanie Beaty, niezbyt lubianej koleżanki z pracy a przy okazji strasznej plotkary. Nasza bohaterka dobrze wiedziała, że wczesne sobotnie popołudnie jej znajoma biega ze swoimi przyjaciółkami właśnie w tym miejscu. Serce przyspieszało radośnie na samą myśl o tajemniczych szeptach w pracy w poniedziałkowy ranek. „A może będzie na ustach współpracowników przez cały dzień?! O, już Beata się o to postara”. Uśmiech nie znikał z twarzy nucącej Joanny.

Nagle dziewczyna przystanęła a z jej ust wydobył się okrzyk: – Ojejku, dzisiaj … Anka. Boże … zapomniałam. W głowie jej tlił się mały płomyczek, przypominający o dzisiejszej „parapetówce” u przyjaciółki. „ Zaraz, zaraz. Dzisiaj o siedemnastej jest impreza a na dziesiątą Tomek umówił się z Anką na założenie … hm … czegoś tam na nowym lokum.” Myśli plątały pod twardą skorupą otaczającą mózg. Tak, Joanna pamiętała ten dzień, gdy jej zdradliwa przyjaciółka, kokietując mężczyznę jej życia poprosiła go o pomoc. O co chodziło to tak naprawdę Joanna nie wie. Ale przecież nie mogła zabronić Tomkowi… właściwie niczego mu nie mogła zabronić. Po pierwsze: nie chciała na nim wywierać presji. No, przynajmniej jeszcze nie teraz. Po drugie: nie chciała aby Anka pomyślała, że jest zazdrosna.  I chociaż krew gotowała się w każdej żyle i tętnicy, to z godnością przełknęła prośbę przyjaciółki. Trzeba przyznać, że zazdrość w tym przypadku miała swoje logiczne uzasadnienie. Anka to podwójna rozwódka, nadal nie zrażona do płci męskiej a wręcz przeciwnie. Chęć ułożenia sobie życia na nowo sprawiała, że kobieta ta nie przepuszczała żadnej okazji. Pole do popisu ma tym większe, że od niedawna wprowadziła się do swojej nowej kawalerki i jest tam całkiem sama. Mieszkając we wspólnym mieszkaniu z byłym mężem nie mogła sobie pozwolić na męskie towarzystwo. Jakieś granice przyzwoitości trzeba było zachować. Teraz nie musi stwarzać żadnych pozorów. Kto wie w jakich właśnie opałach znajduje się w tej chwili „biedny, bezbronny ” Tomek?

„Nie mogę tego tak zostawić” – pomyślała Joanna. „Odniosę zakupy i wpadnę zobaczyć czy nie potrzebują pomocy”. Pomysł wydawał się być na tyle dobry, że poprawił dziewczynie nieco humor. Zawsze to jakaś kontrola a przy okazji okaże trochę altruizmu, chociaż w tym przypadku liczyło się to pierwsze. Szybkim krokiem ruszyła w stronę swojego mieszkania. Aby nie tracić zbyt wiele czasu, sprawunki zostawiła w przedpokoju. Portfel i komórkę  przełożyła do innej torebki, która wydawała jej się odpowiedniejsza na taką wizytę i ruszyła z odsieczą. Ponieważ mieszkania przyjaciółek znajdowały się w niewielkiej odległości od siebie, Joanna dotarła na miejsce w niespełna dziesięć minut. Blok był niski zatem nie posiadał w swoim wyposażeniu windy. Pokonując po dwa stopnie schodów dziewczyna w mgnieniu oka znalazła się na trzecim piętrze przed drzwiami mieszkania Anny.

zazdrosc440Drzwi były lekko uchylone. I chociaż Joanna wiedziała, że podsłuchiwanie cudzych rozmów jest rzeczą wielce nietaktowną to nie mogła oprzeć się pokusie. Już po pierwszych, usłyszanych słowach wiedziała, że sytuacja całkowicie usprawiedliwia jej niewłaściwe postępowanie.

– Aniu,  czy ty wolisz jak jest naprężony czy może w lekkim zwisie – gdzieś w oddali dał się słyszeć głos Tomka.
– Myślę, że lepszy jest naprężony – tuż za drzwiami odpowiedziała kobieta.
– Przychodź tu szybko, bo dłużej nie wytrzymam – kontynuował mężczyzna.
– Jeszcze moment, zaraz będę gotowa. Już, już idę. Z pewnością nie będziesz żałował.
Słysząc tą rozmowę Joanna aż kipiała ze złości. Wyobraźnia namalowała jej scenę, w której okrutnik podszywający się pod jej narzeczonego leży nagi w szerokim łożu, do którego podąża ta zdzira Anna, udająca do tej pory przyjaciółkę. Rozsierdzona niczym dzikie zwierze z impetem wpadła do mieszkania.

– Ty okrutna, kąśliwa żmijo! Szelmo zakłamana! To ja tyle dla ciebie zrobiłam a ty tak się odpłacasz. Cudzych chłopów ci się zachciewa. –  krzyk Joanny echem rozchodził się po całym bloku.  – Jak mogłam kogoś takiego uważać za przyjaciółkę.

montaż– Ależ Asiu.  Co ty dziewczyno wygadujesz!? – ostry głos Tomka dochodzący z balkonu, wyrwał Joannę z amoku. Błędnym jeszcze z gniewu wzrokiem wodziła po mieszkaniu. Parę metrów od niej stała wystraszona Anna trzymająca w rękach tacę,  na której znajdowały się dwa pucharki z deserem według własnego przepisu. W drzwiach balkonowych widać było stojące na drewnianym taborecie dwie nogi,  bezspornie należące do Tomka.  O framugę okna oparta była boczna podpora markizy balkonowej. Tomek zeskoczył z taboretu a tuż za nim opadła akrylowa tkanina markizy. – Sam sobie nie poradzę. Ktoś musi mi pomóc – powiedział spoglądając na Joannę.

obgadywanieDziewczyna nie była jednak skora do pomocy. W głowie głębiły się myśli o jej życiowej porażce. Wiedziała, że takie wiadomości rozchodzą się z prędkością światła. Z pewnością  w poniedziałek będzie na ustach całego miasta a już na bank  pracowników z firmy. I  to nie z tego powodu o jakim wcześniej myślała.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zielono mi

W roku 2013 w modzie obfitować będzie kolor zielony, w różnych jego odcieniach. Jak udowodnili naukowcy ludzkie oko z całej palety barw najlepiej widzi właśnie tą barwę.  Zieleń to kolor elegancji i piękna, często kojarzony ze szlachetnymi kamieniami. Pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie: działa relaksacyjnie i uspokajająco. Na co dzień  spotykany jest praktycznie w każdej dziedzinie życia. Przeważnie na zielono maluje się  hale fabryczne, dodatki zieleni zauważalne są w szpitalach i szkołach, nawet stoły do bilarda czy tenisa pokrywa zieleń. naturaObecnie zielony kolor najczęściej kojarzony jest  przede wszystkim z życiem, harmonią, naturą i bliskim kontaktem z nią.

 

Czas jednak nie zawsze był przychylny dla tego koloru. W średniowiecznej Europie zieleń symbolizowała zło i katastrofę. Wierzono, że jej nadmiar może przynieść pecha i choroby, a nawet przywołać diabła. Ogromne i pozytywne znaczenie kolor ten miał zawsze w islamie. Według wierzeń achdar (kolor zielony) ma symbolizować płodność, powodzenie, zdrowie duchowe i cielesne, sukces życiowy, młodość itd. czyli wszystko to co najlepsze w życiu człowieka. Zieleń w naszych czasach to przede wszystkim symbol nadziei i spokoju.

kermit n3
Osoby ubierające się na zielono są: pogodne, optymistyczne, usposobione spokojnie, nastawione na słuchanie innych. Duże zadowolenie sprawia im pomoc innym. Z natury są bardziej spostrzegawcze, zauważają rzeczy, na które inni nie zwracają uwagi. Zatem nie obawiajmy się zielonego koloru i przyprawmy nasze szafy o „zielony zawrót głowy”.

A przyznacie, że mamy w czym wybierać. Zieleń mieni się na różne sposoby. Może to być zatem delikatna i stonowana pistacja, rozświetlający seledyn czy wyrazisty szmaragd.  Albo subtelna mięta bądź intensywny malachit. Odcienie można dobierać do koloru cery, oczu czy włosów. Ważne, że każda z pań może wybrać coś pasującego do jej wyglądu i sposobu ubierania się. Zieleń sprawdza się doskonale zarówno w dziennych, jak i wieczorowych stylizacjach. Pasuje do każdego typu urody – zarówno brunetkom jak i blondynkom, ale przede wszystkim rudym kobietom o kocich, zielonych oczach. Elegancko prezentuje się na wełnianych szalikach, dzianinowych sukienkach, bawełnianych podkoszulkach czy satynowych bluzkach. Na liście osób noszących zielone stroje znajdują się monarchowie, celebryci i przeciętne osoby.

królowa n szmaragd ngucci_zielona_sukienka415zieleń

Modnie i elegancko można wyglądać w każdym wieku. Jeśli jednak zabraknie nam odwagi lub zielony strój może komuś przypominać ogromny liść sałaty to nie zapominajmy, że modnym można być na wiele sposobów. Czasami wystarczą odpowiednie dodatki, takie jak: apaszka, biżuteria czy torebka.

Drogie Panie! Zatem ruszajmy do sklepów po zielone torebki. Sprawmy, byśmy były szykowne, eleganckie i trendy.

Zakupówka

siatkaUpał mocno dawał się wszystkim we znaki. Nawet Joanna, uważająca się za kotkę lubiącą wylegiwać się na rozgrzanym od słońca dachu, miała już dość lejącego się z nieba żaru.
Właściwie to mogła już zakończyć swoją dzisiejszą, jak to nazywała, pielgrzymkę,  odbywającą się bynajmniej nie z pobudek religijnych lecz z potrzeby żołądka. Wszystko co nadawało się do kupienia w taki skwar było już zapakowane do jej mocno zniszczonej poliestrowej siatki na zakupy. Niosła swą zdobycz a właściwie wlokła opadnięta z sił do nieopodal znajdującej się ławki. Tam bowiem miał się znajdować jej pierwszy punkt postoju, coś jakby pustynna oaza  dla Beduinów.  Pot zalewał jej oczy, strużkami lał się po nosie by potem dopaść spierzchniętych warg i wedrzeć się swym obrzydliwie słonym smakiem do ust. O nie, do tego nie można było dopuścić. Joanna energicznie poderwała dłoń z siatką w stronę twarzy by wytrzeć pot i w tym momencie zdarzyło się wielkie nieszczęście.

– A niech to szlag trafi – nie zważając na przechodzących obok ludzi, zaklęła Joanna.

– No mam to wszystko w dupie. Co to ja jestem osioł juczny? – narzekała poirytowana, spoglądając na toczące się jabłka- papierówki, wypadające przez rozległą dziurę w zakupówce.  Zanim się pochyliła aby je zebrać rozejrzała się dokoła.

– Tu gdzieś musi być kiosk – mamrotała sama do siebie.

– Muszę cholera kupić jakąś reklamówkę – kontynuowała swój monolog, wzbudzając lekkie zainteresowanie przechodniów a to między innymi dlatego, że schylając się po rozpierzchnięte owoce okazale demonstrowała swoją dolną część bielizny.

Zebrane jabłka upchnęła do swojej eleganckiej nowiutkiej listonoszki, splątała oczka siatki i ruszyła w kierunku kiosku, mieszczącego się  na przeciwko ławki – niedawnego celu jej podróży .  W okienku majestatycznie siedziała kobieta w średnim wieku- licząc według norm społecznych, a mocno podstarzała według Joanny.

– Czy ma pani jakieś reklamówki? – zapytała wściekła jeszcze dziewczyna mocno panując nad swym głosem.

– Mam – leniwie odpowiedziała sprzedawczyni,  potwierdzając tym, że i ona upału ma już po dziurki w nosie. Sapiąc głośno pochyliła się pod ladę, pozostawiając na widoku swoje dość obszerne plecy. Po chwili uniosła się w górę i bardzo powoli  położyła czarną reklamówkę na ladzie przed okienkiem. –  Ale tylko takie – dokończyła swoją wypowiedź, w której bardzo wyraźnie dało się wyczuć niechęć do owej reklamówki, co też zauważyła Joanna.

– Może być. Dobra taka jak żadna – odrzekła dziewczyna siląc się przy tym na uśmiech. Wzięła reklamówkę w wolną prawą rękę i obracając ją przez chwilę, dokładnie jej się przyjrzała. Właściwie wszystko było w należytym porządku. Foliowa, czarna torba nie miała sobie nic do zarzucenia.  Joanna szybkim ruchem włożyła do nowej zakupówki resztki swojej siatki z całą zawartością, przełożyła jabłka z torebki i sięgnęła do kieszeni po drobne monety aby zapłacić za nowy zakup.

Nowa zakupówka poprawiła Joannie nieco humor. Energia wstąpiła w nią na nowo, więc postanowiła nie tracić czasu na wysiadywanie na ławce lecz podążyła do autobusu. Radość młodej damy była tym większa, gdyż towarzyszyła jej świadomość, że do domu dowiezie ją nowy autobus. Od niedawna bowiem uruchomiono w jej kierunku nową linię komunikacji miejskiej, która  zdaniem Joanny zacierała granice między wsią a miastem. Początek drogi przebiegał szybko i sprawnie, jednak po jakimś czasie, można by powiedzieć niezbyt długim czasie, dał się ponownie we znaki upał. Zmęczona dziewczyna przystanęła przy jednej z wielu stojących wzdłuż alei ławek. Odłożyła reklamówkę z zakupami i otwartą dłonią zaczęła usuwać pot z czoła, spod oczu, nosa i z brody. Po czym ponownie ruszyła w kierunku pętli autobusowej przystając po drodze jeszcze kilka razy,  nie tylko z powodu zmęczenia i potrzeby otarcia potu z twarzy ale z uwagi na bolące palce u rąk. Bo chociaż zakupy nie były tak bardzo ciężkie to jednak uchwyt siatki po chwili wrzynał się dotkliwie w palce. Zamiana rąk przynosiła ulgę tylko na chwilę. Trzeba było zatem nieco odsapnąć na ławce.

 

zakupyPo wielokrotnych postojach Joanna dopadła wreszcie przystanku autobusowego. W tej samej chwili  na pętle podjechał autobus z jej linii. Zatrzymał się na przystanku dla wysiadających, kierowca odczekał aż wszyscy pasażerowie wysiądą i ruszył w stronę podjazdu dla wsiadających, gdzie wsparta o ścianę  wiaty stała w oczekiwaniu na pojazd bliska omdleniu Joanna. Dziewczyna wykrzesała z siebie resztki sił aby wejść do autobusu. Było jeszcze sporo czasu do odjazdu, więc na chwilę obecną była jedyną pasażerką, dzięki czemu bez utrudnień mogła wybrać miejsce na czas podróży. Nie zastanawiając się długo zajęła siedzenie z samego przodu, mając na uwadze obserwowanie drogi w czasie jazdy. Na fotelu obok okna ułożyła reklamówkę z zakupami, torebkę położyła na kolanach i głęboko odetchnęła ocierając z twarzy resztki potu.  Nagle w lusterku, zamontowanym przy szybie po środku przedniego okna, zobaczyła odbijającą się twarz kierowcy. Młody mężczyzna z uwagą przyglądał się jedynej w całym autobusie pasażerce. Sytuacja ta nie była dla Joanny żenująca. Właściwie sprawiła, że młoda dama poczuła się dowartościowana. Wypięła pierś do przodu napinając przy tym guziki bluzki, przymrużyła lewe oko unosząc jednocześnie prawą brew i obdarzyła swojego wielbiciela, jakim się zdawał być, zalotnym uśmiechem. Mężczyzna odwzajemnił jej uśmiech ale raczej z mniejszym entuzjazmem. kierowcaJoanna nie dawała za wygraną. Uporczywie wpatrywała się w lusterko, gdzie napotykała na wzrok mężczyzny i nadal kusiła go swoim uśmieszkiem. Sytuacja ta trwałaby pewnie jeszcze jakiś czas, gdyż ta swoista para zdawała zatracić się w wzajemnym umizgach, gdyby nie przeszywający dźwięk chrypiącego głosu.

– Aśka! a gdzieś ty się tak upierdoliła? – zupełnie bez pardonu nad uchem Joanny rozległ się krzyk zawierający niecenzuralne słowo. Dziewczyna lekko przekręciła głowę w lewo. Jej oczom ukazała się dawno niewidziana koleżanka, do znajomości której wolała się nie przyznawać będąc w miejscu publicznym.

– Ale się babo ujebałaś. Całą gębę masz umazaną – kontynuowała znajoma, nie przejmując się faktem, że jej wypowiedzi słuchają inni pasażerowie dość licznie zapełniający autobus. Joanna wzdrygnęła się i trzęsącymi rękami sięgnęła do torebki po lusterko.

– O matko! – wykrzyknęła widząc zjawiskową twarz z domalowanymi czarnymi wąsami i brodą oraz otoczkami wokół oczu. Spojrzała na swoje ręce, równie mocno upaprane po wewnętrznej stronie a potem na czarną reklamówkę, zawierającą dzisiejsze zakupy. W jednej chwili pojęła całą niechęć sprzedawczyni z kiosku  do owej foliowej torby.