Historia żółtej …

atrybut-300x225   Nie nie, to nie będzie historia żółtej ciżemki ale historia damskiej torebki. Chcąc lepiej wypaść postanowiłam pogrzebać nieco       w necie aby zdobyć jakieś ciekawe informacje na ten temat. I o zgrozo we wszystkich internetowych publikacjach wspominają, że torebka damska pojawiła się na przełomie XVII i XVIII wieku a jej prawdziwa eksplozja nastąpiła od II połowy XIX wieku. Nie wiem jak wy moje drogie czytelniczki i być może drodzy czytelnicy ale ja dostałam gęsiej skórki, bo jeżeli na innych stronach w.w.w. czytamy, że „torebka damska to nieodłączny atrybut prawdziwej kobiety” to czy nie znaczy to, że przed pojawieniem się tego nieocenionego dodatku na świecie istniały wersje prototypowe kobiet. Być może wyolbrzymiam sprawę ale przyznacie sami, że coś tu nie gra. Mimo mojej nieograniczonej jak przestrzeń kosmosu fantazji za nic w świecie nie mogę wyobrazić sobie kobiety choćby bez maleńkiego worka jutowego. Moja dociekliwość wykazała, że torebki i ich historia to niczym teoria ewolucji Darwina.

MĘŻCZYŹNI – PROPAGATORZY TOREBEK

Pierwowzory torebek czyli coś co służyło do noszenia niezbędnych w codziennym życiu przedmiotów pojawiło się z pewnością gdzieś około epoki kamienia łupanego i wyglądało podobnie jak teraz majtki stringi, tylko wykonane z pnączy liany. Na tych „sznureczkach” wieszano archetypy noży zrobionych przypadkowo z obłupanego kamienia. No i oczywiście nosili to mężczyźni, którzy większość czasu spędzali poza grotą, zdobywając pożywienie dla słabszych współplemieńców czyli kobiet, dzieci i starców. Zatem z pełnym przekonaniem należy uznać mężczyzn za pierwszych propagatorów torebek albo czegoś co miało się w nią przeobrazić. Oni wdrożyli w życie i rozpowszechnili pierwszą wersję torebki, która zaczęła ewoluować w przeciwnym kierunku niż owe majtki i znacznie dłużej.

majtkiEwolucja stringów

chemia

Podstawowe wyposażenie torebek damskich w Imperium Rzymskim

 

POWOLNY ALE SKUTECZNY ROZWÓJ                                                        

Dalej choć powoli, ale było już z górki. Narzędzia do codziennych czynności i broń rozwijały się z biegiem czasu, zatem i sposób ich noszenia też ulegał zmianie. Potem pojawiła się mamona i tu panowie w obawie przed wścibskimi babami wymyślili woreczki uwiązane do pasa, w których nosili monety, rzeczy osobiste i drogocenne przedmioty. Niestety mężczyźni estetami raczej nie są, więc nie przywiązywali uwagi do ich wyglądu. Za to kobiety zrozumiawszy, że one też posiadają cenne klejnoty, których istnienie należałoby trzymać w tajemnicy przed zazdrosnym mężem urozmaiciły owe worki nadając im wygląd bardziej efektowny. Ponadto w workach tych namiętne panie nosiły znane już afrodyzjaki i pachnidła, aby nęcić swojego ukochanego, którym nie zawsze a raczej rzadko bywał mąż. Były to czasy bardzo odległe a mianowicie Egipt za czasów faraonów. Pierwsze torebki można nawet zobaczyć na starożytnych egipskich hieroglifach. Podobnie zresztą kobiety helleńskie i rzymskie nosiły owe woreczki, przy czym te drugie często ukryte pod tzw. stolą czyli tuniką. W ten sposób chowały  truciznę z jadu żmii, przy pomocy której dokonywały eutanazji, niekoniecznie za zgodą bezpośrednio zainteresowanej osoby.

 

 

OD ŚREDNIOWIECZA DO TERAZ                                               Broń używana w czasie pojedynków                                                                  images-2

W średniowieczu znowu mężczyźni mocno zaangażowali się w popularyzację worków. Nosili je u boku z wielką godnością i chyba dla równowagi. Potem w XVII wieku przyszła kolej na niewielkie sakiewki zwane „jałmużniczkami” wykorzystywane też przez panie do kwestowania. Panom służyły do przechowywania żetonów w czasie gier hazardowych. Za prototyp torebki można uznać też kieszeń skrywaną pod fałdem spódnicy, gdzie znalazły swoje miejsce flakoniki z perfumami przewiązane wcześniej wstążką na szyi. Ta forma nie znalazła jednak aplauzu, gdyż w czasie przypadkowych uniesień miłosnych niedokręcone flakoniki z perfumami rozlewały spod damskiej spódnicy zapach rozkoszy na garderobę amanta. Ten przez dłuższy czas mógł być „wywąchany” przez męża oblubienicy, co skutkowało niepotrzebnym pojedynkiem.  Potem panie, które nie wiadomo z jakiego powodu uznane zostały przez panów za istoty leniwe, chcąc obalić ten mylny osąd wlokły za sobą tzw. pompadurkę zaopatrzoną w akcesoria do szydełkowania i jak się do mówi w młodzieżowym slangu ściemniały, że coś robią.

Dość istotnym wydarzeniem historycznym była Rewolucja Francuska, która odcisnęła swoje piętno nie tylko w sferze politycznej ale też wprowadziła radykalne zmiany w modzie.  Szykowne kobiety zaczęły nosić małe torebeczki, które stały się nieodzownym dodatkiem damskiej garderoby. Wzbudzały one niezwykłe zdziwienie i wesołość, stąd nazwa „śmiesznotki”. Przełom XIX i XX wieku to już nawet nie rzęsisty deszcz ale potężna ulewa spadająca w różnych odsłonach damskich torebek. Dokonuje się podział w zależności od miejsca, czasu i użyteczności na torebki: przedpołudniowe, popołudniowe i wieczorne, eleganckie i codzienne, plażowe, teatralne, balowe itd.

I tak zostało do dzisiaj. Głowa boli od tych rozmaitości.  Można by pomyśleć, że to kobiety wykazały się twórczą wyobraźnią. Dzięki Bogu są jeszcze mężczyźni, którzy rozumieją nas, biedne, kruche istoty. I nie są to nasi mężowie, tylko projektanci mody. Ale drogie panie nie dajmy się zwariować!