Świąteczne życzenia

zyczenia kartka aniolekhttp://bitka.wrzuta.pl/audio/95Ozqy1zsss/czerwone_gitary_-_jest_taki_dzien

Daleko jeszcze?

Walizka rodzinna …

Już wkrótce w naszej ofercie walizki na bliźniaki …

KUPUJMY BIAŁE TOREBKI

W przeciwieństwie do białych butów, nie budzi kontrowersji. Biała torebka jest idealna na lato i pojawia się w rozmaitych wydaniach: od czystego minimalizmu po wzorniczy przepych.

Bywa małą, elegancką kopertówką, ponadczasowym kuferkiem, albo wygodnym modelem-workiem, który pomieści cały letni niezbędnik. Jest szykowna lub sportowa, duża lub niewielka, ze skóry lub płótna. Do ręki lub na ramię. Łatwo dopasować ją do letnich stylizacji i jest ich widocznym elementem.

Jeśli taka dawka bieli Cię nie przekonuje, wybierz model z kolorystycznym akcentem, rockową wersję z ciągle modnymi ćwiekami, albo biel złamaną, wpadającą w beż lub szarość.

 

A oto ceny niektórych markowych torebek:

  • 1. Parfois, 149,90 zł
  • 2. New Yorker, 59,95 zł
  • 3. H&M, 49,90 zł
  • 4. Moose Design /Pakameral, 247 zł
  • 5. Solar, 119 zł
  • 6. Pracownia Zuzi Górskiej, 230 zł
  • 7. Prima Moda, 699 zł

W naszej hurtowni posiadamy kolekcję białych torebek w całkiem przyzwoitych cenach i bardzo dobrej jakości. Klientów detalistów zapraszamy do sklepu firmowego.

7c727757c516a85bf0cd38d50a4f1d9b5a9281dc5dd2b05d1514a2d9f3e841d2ef460acd59d724d45888eafd470d4416be9995b8d61c863f42ebded1 (1)cfce2568af17ed5a0911e0ce1de21e559de102a1

Wielka Letnia Wyprzedaż

w1332Ładny strój to nie wszystko. Liczą się przede wszystkim dodatki. Torebka może być eleganckim i funkcjonalnym uzupełnieniem kobiecego stroju. I niekoniecznie musi kosztować majątek. Zapraszamy hurtowników na okazjonalną wyprzedaż. Eleganckie torebki w cenie od 3 do 8 złotych.

 

 

Każda kobieta może wyglądać jak celebrytka.  reklA co najważniejsze wcale nie musi ubierać się u Prady czy kupować torebki od  Samantha Thavasa.  Ciekawe wzory podobne do markowych torebek można znaleźć wśród tanich torebek.  Zatem zaopatrzmy się w odrobinę wyobraźni i  ruszajmy na zakupy. Przeszukajmy sklepowe półki z letnimi wyprzedażami.  Powodzenia.

Zdrada

przebiśniegDługo oczekiwana wiosna nareszcie zawitała. Może nie stała jeszcze na ziemi obiema stopami ale jedną już z pewnością tak. Chociaż nadal było zimno i wietrznie to wiosenne słońce wprawiało już wszystkich w dobry nastrój. Joanna wracała z sobotnich zakupów pomrukując pod nosem jakąś piosenkę, określenie której nawet uczestnikom „Jaka to Melodia” przysporzyłoby wielu trudności. Takie zachowanie, chociaż nie ujawniało talentu muzycznego dziewczyny, świadczyło o jej znakomitym humorze. Przyczyniła się do tego bez wątbienia pogoda oraz to co za jej sprawą miało się wydarzyć.

Dzisiejszy dzień był bowiem bardzo ważny. Joanna umówiła się ze swoim nowym chłopakiem na spacer w Parku Jordana. Tomka poznała całkiem niedawno, no może jakiś miesiąc temu. Taki okres czasu nie przeszkadzał jej uznać go już za swojego prawowitego narzeczonego. Wysoki, muskularny, brunet o nieco ciemnej karnacji to ideał mężczyzny nie tylko dla Joanny. Każda kobieta chciałaby mieć przy sobie takiego przystojniaka, na szczęście ten przywilej należał tylko do niej. Było się zatem czym pochwalić. f-narzeczony-mimo-woli-the-proposal-blu-rayDziewczyna z dumą oprowadzała swoją nową zdobycz wśród swoich przyjaciółek, reagując nonszalanckim uśmiechem na ich pełen zawiści wzrok. Nie wszystkie jednak kobiety z jej otoczenia były w zasięgu jej możliwości. Do niektórych nie wypadało się wpraszać a do innych nie było okazji. Spacer w parku był sposobnością na spotkanie Beaty, niezbyt lubianej koleżanki z pracy a przy okazji strasznej plotkary. Nasza bohaterka dobrze wiedziała, że wczesne sobotnie popołudnie jej znajoma biega ze swoimi przyjaciółkami właśnie w tym miejscu. Serce przyspieszało radośnie na samą myśl o tajemniczych szeptach w pracy w poniedziałkowy ranek. „A może będzie na ustach współpracowników przez cały dzień?! O, już Beata się o to postara”. Uśmiech nie znikał z twarzy nucącej Joanny.

Nagle dziewczyna przystanęła a z jej ust wydobył się okrzyk: – Ojejku, dzisiaj … Anka. Boże … zapomniałam. W głowie jej tlił się mały płomyczek, przypominający o dzisiejszej „parapetówce” u przyjaciółki. „ Zaraz, zaraz. Dzisiaj o siedemnastej jest impreza a na dziesiątą Tomek umówił się z Anką na założenie … hm … czegoś tam na nowym lokum.” Myśli plątały pod twardą skorupą otaczającą mózg. Tak, Joanna pamiętała ten dzień, gdy jej zdradliwa przyjaciółka, kokietując mężczyznę jej życia poprosiła go o pomoc. O co chodziło to tak naprawdę Joanna nie wie. Ale przecież nie mogła zabronić Tomkowi… właściwie niczego mu nie mogła zabronić. Po pierwsze: nie chciała na nim wywierać presji. No, przynajmniej jeszcze nie teraz. Po drugie: nie chciała aby Anka pomyślała, że jest zazdrosna.  I chociaż krew gotowała się w każdej żyle i tętnicy, to z godnością przełknęła prośbę przyjaciółki. Trzeba przyznać, że zazdrość w tym przypadku miała swoje logiczne uzasadnienie. Anka to podwójna rozwódka, nadal nie zrażona do płci męskiej a wręcz przeciwnie. Chęć ułożenia sobie życia na nowo sprawiała, że kobieta ta nie przepuszczała żadnej okazji. Pole do popisu ma tym większe, że od niedawna wprowadziła się do swojej nowej kawalerki i jest tam całkiem sama. Mieszkając we wspólnym mieszkaniu z byłym mężem nie mogła sobie pozwolić na męskie towarzystwo. Jakieś granice przyzwoitości trzeba było zachować. Teraz nie musi stwarzać żadnych pozorów. Kto wie w jakich właśnie opałach znajduje się w tej chwili „biedny, bezbronny ” Tomek?

„Nie mogę tego tak zostawić” – pomyślała Joanna. „Odniosę zakupy i wpadnę zobaczyć czy nie potrzebują pomocy”. Pomysł wydawał się być na tyle dobry, że poprawił dziewczynie nieco humor. Zawsze to jakaś kontrola a przy okazji okaże trochę altruizmu, chociaż w tym przypadku liczyło się to pierwsze. Szybkim krokiem ruszyła w stronę swojego mieszkania. Aby nie tracić zbyt wiele czasu, sprawunki zostawiła w przedpokoju. Portfel i komórkę  przełożyła do innej torebki, która wydawała jej się odpowiedniejsza na taką wizytę i ruszyła z odsieczą. Ponieważ mieszkania przyjaciółek znajdowały się w niewielkiej odległości od siebie, Joanna dotarła na miejsce w niespełna dziesięć minut. Blok był niski zatem nie posiadał w swoim wyposażeniu windy. Pokonując po dwa stopnie schodów dziewczyna w mgnieniu oka znalazła się na trzecim piętrze przed drzwiami mieszkania Anny.

zazdrosc440Drzwi były lekko uchylone. I chociaż Joanna wiedziała, że podsłuchiwanie cudzych rozmów jest rzeczą wielce nietaktowną to nie mogła oprzeć się pokusie. Już po pierwszych, usłyszanych słowach wiedziała, że sytuacja całkowicie usprawiedliwia jej niewłaściwe postępowanie.

– Aniu,  czy ty wolisz jak jest naprężony czy może w lekkim zwisie – gdzieś w oddali dał się słyszeć głos Tomka.
– Myślę, że lepszy jest naprężony – tuż za drzwiami odpowiedziała kobieta.
– Przychodź tu szybko, bo dłużej nie wytrzymam – kontynuował mężczyzna.
– Jeszcze moment, zaraz będę gotowa. Już, już idę. Z pewnością nie będziesz żałował.
Słysząc tą rozmowę Joanna aż kipiała ze złości. Wyobraźnia namalowała jej scenę, w której okrutnik podszywający się pod jej narzeczonego leży nagi w szerokim łożu, do którego podąża ta zdzira Anna, udająca do tej pory przyjaciółkę. Rozsierdzona niczym dzikie zwierze z impetem wpadła do mieszkania.

– Ty okrutna, kąśliwa żmijo! Szelmo zakłamana! To ja tyle dla ciebie zrobiłam a ty tak się odpłacasz. Cudzych chłopów ci się zachciewa. –  krzyk Joanny echem rozchodził się po całym bloku.  – Jak mogłam kogoś takiego uważać za przyjaciółkę.

montaż– Ależ Asiu.  Co ty dziewczyno wygadujesz!? – ostry głos Tomka dochodzący z balkonu, wyrwał Joannę z amoku. Błędnym jeszcze z gniewu wzrokiem wodziła po mieszkaniu. Parę metrów od niej stała wystraszona Anna trzymająca w rękach tacę,  na której znajdowały się dwa pucharki z deserem według własnego przepisu. W drzwiach balkonowych widać było stojące na drewnianym taborecie dwie nogi,  bezspornie należące do Tomka.  O framugę okna oparta była boczna podpora markizy balkonowej. Tomek zeskoczył z taboretu a tuż za nim opadła akrylowa tkanina markizy. – Sam sobie nie poradzę. Ktoś musi mi pomóc – powiedział spoglądając na Joannę.

obgadywanieDziewczyna nie była jednak skora do pomocy. W głowie głębiły się myśli o jej życiowej porażce. Wiedziała, że takie wiadomości rozchodzą się z prędkością światła. Z pewnością  w poniedziałek będzie na ustach całego miasta a już na bank  pracowników z firmy. I  to nie z tego powodu o jakim wcześniej myślała.